wtorek, 30 października 2012

Prolog

OSZUKANE SZCZĘŚĆIE

PROLOG
Usiadłam na łóżku. Twarz schowałam w dłoniach i pozwoliłam, aby łzy spływały powoli po zaczerwienionych od mrozu policzkach. Czułam się samotna, jak każde dziecko z tego domu, brakowało mi rodziców, ciepła i troski które dają. Takie chwile jak ta, zdarzały się bardzo często. Nie potrafiłam przez te wszystkie lata spędzone tutaj pogodzić się z własnym losem, z tym, że już jako ta 17-letnia dziewczyna nie doznałam miłości i troski ze strony rodziców, czy choćby rodziny zastępczej. No bo kto przygarnie nastolatkę po przejściach, która już od małego nie miała prawdziwego domu? Gdy tak łzy żłobiły ślady na skórze, usłyszałam ciche stukanie do drzwi. Wiedziałam, że to p. Beata. Była bardzo kochaną osobą. Dbała i troszczyła się o każdego z osobna, o każdego kto tu był, traktowała go jak własne dziecko. Przykład kobiety o pięknym i gorącym sercu. Drzwi się uchyliły, a moje przypuszczenia się urzeczywistniły. Opiekunka weszła do pokoju i ujrzawszy spływające strugami łzy mocno mnie przytuliła i nic nie mówiąc siedziałyśmy tak razem w milczeniu, przy rytmie bijących serc.
-Dlaczego jest tak jak jest? Dlaczego to akurat ja nie mam swojego domu? Dlaczego jest tak trudno?- zapytałam przez łzy.                                                              
-Julio, w życiu nie jest łatwo i każdy bardzo dobrze o tym wie, a Ty stając się coraz starsza, przekonujesz się o tym z coraz większą siłą. Dzieją się rzeczy, których nie można przewidzieć, ale nigdy nie można się poddawać. Ty nie masz lekko, a Twoje schody zaczęły się już od lat niemowlęcych, ale popatrz- urwała-…te wszystkie chwile, które tutaj przeżyłaś, czyż nie były one wyjątkowe?
-Były, oczywiście, że były, ale ja tak bardzo chciałabym, aby choć przez chwilę poczuć jak to jest być kochaną.
-Posłuchaj mnie uważnie. Pomimo tego co zdarzyło się w przeszłości, Twoi rodzice na pewno Cie bardzo kochają.
-Moi rodzice mnie zostawili, opuścili. Nigdy im tego nie wybaczę! Nienawidzę ich!
Pani Beata zawahała się po czym odpowiedziała:
-Rozumiem cię, ale dorośli to też ludzie, którzy również popełniają błędy. Może mieli bardzo ważny powód, aby tak postąpić.
-I co, próbuje ich pani teraz usprawiedliwić?!
-Wcale nie. Ja próbuje ich tylko zrozumieć. Wiem, że to nie tłumaczy ich zachowania, ale mogę ci zagwarantować, że na pewno Cię kochają.
-Tak jasne, gdyby mnie kochali, to byłabym teraz z nimi. A poza tym, skąd pani może to wiedzieć?
-Żadna matka nie może nie kochać swojego dziecka, to jest największy dar jaki otrzymała. Coś o tym wiem.
-Być może, ale ja nie potrafię im wybaczyć tego co mi zrobiła razem z tatą.
-Nigdy nie żałuj tego co się zdarzyło. Najwyraźniej tak miało być. No bo w końcu co się stało, to się nie odstanie. Nie myśl o tym co złe, bo to tylko zniechęca nas do działania, do życia w pełni. Nie rezygnuj z tego.
Opiekunka wstała i ruszyła w kierunku drzwi. Gdy już miała wychodzić postanowiłam się odezwać:
-Dziękuje. Wiem, powinnam już się pogodzić z tym  co mnie spotkało, ale jakoś nie potrafię. To jest bardzo trudne.
-Nie ma za co moje dziecko. Z czasem zrozumiesz. Aha, no i za 10 minut kolacja i przebierz się w coś suchego.
Wysyłając mi piękny uśmiech, wyszła. Dopiero teraz przypomniałam sobie, że wróciwszy z podwórka nawet się nie rozebrałam. Różne myśli plątały mi się po głowie, a sama nie wiedziałam co dalej się ze mną stanie.
-hm…będzie co ma być- wyszeptałam.

mam nadzieję że nic nie ucięło, a jak tak to piszcie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz