OSZUKANE SZCZĘŚĆIE
PROLOG
Usiadłam na łóżku. Twarz schowałam w dłoniach i pozwoliłam,
aby łzy spływały powoli po zaczerwienionych od mrozu policzkach. Czułam się
samotna, jak każde dziecko z tego domu, brakowało mi rodziców, ciepła i troski
które dają. Takie chwile jak ta, zdarzały się bardzo często. Nie potrafiłam
przez te wszystkie lata spędzone tutaj pogodzić się z własnym losem, z tym, że
już jako ta 17-letnia dziewczyna nie doznałam miłości i troski ze strony rodziców,
czy choćby rodziny zastępczej. No bo kto przygarnie nastolatkę po przejściach,
która już od małego nie miała prawdziwego domu? Gdy tak łzy żłobiły ślady na
skórze, usłyszałam ciche stukanie do drzwi. Wiedziałam, że to p. Beata. Była
bardzo kochaną osobą. Dbała i troszczyła się o każdego z osobna, o każdego kto
tu był, traktowała go jak własne dziecko. Przykład kobiety o pięknym i gorącym
sercu. Drzwi się uchyliły, a moje przypuszczenia się urzeczywistniły. Opiekunka
weszła do pokoju i ujrzawszy spływające strugami łzy mocno mnie przytuliła i
nic nie mówiąc siedziałyśmy tak razem w milczeniu, przy rytmie bijących serc.
-Dlaczego jest tak jak jest? Dlaczego to akurat ja nie
mam swojego domu? Dlaczego jest tak trudno?- zapytałam przez łzy.
-Julio, w życiu nie jest łatwo i każdy bardzo dobrze o
tym wie, a Ty stając się coraz starsza, przekonujesz się o tym z coraz większą
siłą. Dzieją się rzeczy, których nie można przewidzieć, ale nigdy nie można się
poddawać. Ty nie masz lekko, a Twoje schody zaczęły się już od lat
niemowlęcych, ale popatrz- urwała-…te wszystkie chwile, które tutaj przeżyłaś,
czyż nie były one wyjątkowe?
-Były, oczywiście, że były, ale ja tak bardzo chciałabym,
aby choć przez chwilę poczuć jak to jest być kochaną.
-Posłuchaj mnie uważnie. Pomimo tego co zdarzyło się w
przeszłości, Twoi rodzice na pewno Cie bardzo kochają.
-Moi rodzice mnie zostawili, opuścili. Nigdy im tego nie
wybaczę! Nienawidzę ich!
Pani Beata zawahała się po czym odpowiedziała:
-Rozumiem cię, ale dorośli to też ludzie, którzy również
popełniają błędy. Może mieli bardzo ważny powód, aby tak postąpić.
-I co, próbuje ich pani teraz usprawiedliwić?!
-Wcale nie. Ja próbuje ich tylko zrozumieć. Wiem, że to
nie tłumaczy ich zachowania, ale mogę ci zagwarantować, że na pewno Cię
kochają.
-Tak jasne, gdyby mnie kochali, to byłabym teraz z nimi.
A poza tym, skąd pani może to wiedzieć?
-Żadna matka nie może nie kochać swojego dziecka, to jest
największy dar jaki otrzymała. Coś o tym wiem.
-Być może, ale ja nie potrafię im wybaczyć tego co mi
zrobiła razem z tatą.
-Nigdy nie żałuj tego co się zdarzyło. Najwyraźniej tak
miało być. No bo w końcu co się stało, to się nie odstanie. Nie myśl o tym co
złe, bo to tylko zniechęca nas do działania, do życia w pełni. Nie rezygnuj z
tego.
Opiekunka wstała i ruszyła w kierunku drzwi. Gdy już
miała wychodzić postanowiłam się odezwać:
-Dziękuje. Wiem, powinnam już się pogodzić z tym co mnie spotkało, ale jakoś nie potrafię. To
jest bardzo trudne.
-Nie ma za co moje dziecko. Z czasem zrozumiesz. Aha, no
i za 10 minut kolacja i przebierz się w coś suchego.
Wysyłając mi piękny uśmiech, wyszła. Dopiero teraz
przypomniałam sobie, że wróciwszy z podwórka nawet się nie rozebrałam. Różne myśli
plątały mi się po głowie, a sama nie wiedziałam co dalej się ze mną stanie.
-hm…będzie co ma być- wyszeptałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz