czwartek, 3 stycznia 2013

XI rozdział


- O czym Ty z nim gadałaś?!
- A powiedzmy, że bardzo nam pomógł.
- Nam?
- Tak nam. Chodzi o sprawę Klary. Nie wiem, czy niestety bez niego udało by nam się dojść od tego, do czego ja doszłam.
- Nic z tego nie rozumiem. Wytłumaczysz mi to w końcu zamiast rzucać jakimiś ogólnikami. Opowiesz mi wszystko po drodze, szkoda czasu na stanie.
 Gdy Ania zobaczyła, że nie ruszyła się z miejsca, powtórnie do mnie podeszła.
- Co jest, chodź idziemy do tej kobiety.
- Nie musimy tam iść.
- A co? Nie ma tam Klary?
- Byłam tam dziś rano.
- Julia, co ja ci mówiłam! Miałaś tam nie chodzić sama.
- Ale zrozum , że ja musiałam. Nie mogłam już wytrzymać.
- No dobra, lepiej mów, czego się dowiedziałaś.
- Poszłam tam z samego rana. Zadzwoniłam i początkowo ta pani nie chciała ze mną rozmawiać, lecz później tak nagle zaprosiła mnie do środka.
- Nie mów, że weszłaś?
- A co miałam zrobić? Musiałam tam wejść i nie pożałowałam.
Zrelacjonowałam jej przebieg całej rozmowy. Widziałam po jej twarzy, że była bardzo zaskoczona, jednak czasami wyglądała tak jakby wiedziała o wszystkim i udaje, że nic nie wie. Może ona tylko to przewidywała? No nie ważne. Gdy zakończyłam sprawozdanie zabrała głos.
- Wiesz co? Zostaniesz detektywem- powiedziała z uśmiechem.
Nie bardzo wiedziałam, czy uśmiecha się dlatego, że udało się odnaleźć naszą zgubę, czy może coś przede mną ukrywa.
- Bo wiesz- zaczęła niepewnie- miałam Ci to właśnie powiedzieć, ale widzę, że sama doszłaś do końca sprawy.
- Ale jak Ty to…
- Porostu pogadałam z tym Filipem. Widziałam też tą kobietę z Klarą i podsłuchałam jeszcze jak policja mówiła, że w tym domu mieszka rodzina dziewczynki. To dlatego nie mogłam iść z Tobą wtedy do tego domu. Później mnie nie mogłaś znaleźć bo byłam z Filipem.
- Czemu mi tego wcześniej nie powiedziałaś?
- Bo chciałam, żebyś sama do tego doszła. Wystarczyła z nim pogadać, a Ty się uparłaś, że nie. Dobra, ale została jeszcze jedna sprawa. Wiemy, że Klara jest bezpieczna, lecz jak zamierzamy sprowadzić ją do domu dziecka?
- Chyba nie będzie to takie trudne.
- Co masz na myśli?
- A to, że jej babcia mi mówiła, że planowała iść do naszej dyrektorki, więc raczej nie będzie większego problemu.
- Obyś miała racje.
Doszłyśmy do naszego pokoju, gdzie się rozstałyśmy. Ja ruszyłam do czytelni, a Ania tam została. W małym pokoiku wiało pustkami. Postanowiłam nadrobić trochę w szkole, bo przecież ja nic się nie uczyłam przez te kilka dni, a klasówki się same nie napiszą. Otworzyłam książkę i chyba zrezygnowałam. Jednak nie mogłam tak po prostu odpuścić, więc powtórzyłam poprzednią czynność. Nie ukrywam, że się zmuszam do tego, lecz moja nauka chyba przyniesie jakiś pozytywny skutek, bynajmniej mam taką nadzieje. Czuję, że nad książkami spędziłam wieczność. Były to najcięższe dwie godziny w ciągu ostatniego czasu. Odniosłam torbę i zeszłam na kolację. Czemu najlepszy czas w ciągu dnia mija tak szybko. Podczas gdy wchodziłam po schodach, zaczepiła mnie pani dyrektor. Zaprosiła mnie do gabinetu. Domyślam się o czym chce ze mną porozmawiać. Nie będę nic mówiła, o tym co odkryłam. Bo jeśli zacznę temat to będę musiała wyjaśnić jak się o tym dowiedziałam, no i dowie się o moich wagarach. Doszłyśmy do gabinetu.
- Usiądź Julio. Mam do Ciebie parę pytań.
- A więc słucham.
- To prawda, że znalazłaś wtedy Klarę w tym kącie tak?
- Tak, to prawda, ale tak jak już mówiłam p. Beacie nie wiem czym to było spowodowane.
- Rozumiem. A czy szukałaś Klary?
No i trafiła w sam środek. I co ja mam teraz powiedzieć? Chyba będę musiała trochę pozmyślać.
- Oczywiście, że tak, ale nie udało mi się jej znaleźć.
- A czy trafiłaś na jakiś ślad?
- Niestety nie. A pani coś odkryła?
- Nie mogę Ci nic powiedzieć, lecz jeśli Klara się znajdzie to wiedz, że się tu pojawi.
- Mam taką nadzieję, że uda się ją znaleźć. Czy jeszcze czegoś pani ode mnie oczekuję?
- Jeszcze tylko jedna rzecz. Jutro twoja mama przyjedzie po Ciebie około godziny 9. Już Cię dłużej nie zatrzymuję, to wszystko. Dziękuję.
- O to wspaniale. Dowidzenia.
Innej drogi nie było, musiałam tak powiedzieć, bo jak bym wyjawiła całą prawdę, to byłoby sporo kłopotów.
Ale co najważniejsze jutro zobaczę się z mamą, no i znowu nie pójdę do szkoły. Rodzina najważniejsza. Podobno tata czuje się coraz lepiej, więc może jutro gdzieś pójdziemy. Mam nadzieję, że jak najszybciej z nimi zamieszkam. Myśląc o tym szybko zasnęłam w swoim wygodnym łóżku.
Wstała rześka i czułam się jak nowo narodzona. Ubrałam się szybko, zjadłam śniadanie, a gdy wyszłam na dwór auto stało już na parkingu. Wsiadłam  prędko, a mama przywitała mnie ciepło, buziakiem w policzek. Szybko dotarłyśmy do domu, gdzie czekał na nas mój tata.
- I jak się czujesz- wykrzyknęłam na przywitanie.
- A coraz lepiej. Co ty na to, żebyśmy poszli na spacer po obiedzie.
- Chętnie, chętnie.
- A w nocy pooglądamy jakieś filmy?
- Jak to w nocy?
- No w nocy, czy to dziwne? Nic jej nie powiedziałaś?- zapytał mamę.
- Nie, to miała być niespodzianka- uśmiechnęła się do mnie.
- Czyli zostaję u Was na noc?!- nie mogłam powstrzymać emocji.
- Tak, ale to jeszcze nie koniec niespodzianek. Jednak na resztę musisz poczekać jeszcze trochę.
- No dobrze, dobrze. To co teraz robimy?
- Ja idę robić ciasto, a Wy…
- A My idziemy z Tobą- przerwałam jej.
- Niech będzie. Zatem chodźmy.
Robienie ciasta nie zajęło nam dużo czasu. Wspólnie zasiedliśmy do stołu oczekując, aż nasze wyroby się upieką. Wtedy zaczęła się prawdziwa rozmowa.
- Julio, chciałabym się ciebie o coś zapytać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz