niedziela, 2 grudnia 2012

IX rozdział


- Może ona już nie przyjdzie?
-  Nawet tak nie mów. Przychodziła tu tak często, więc nawet nie dopuszczam myśli, że się tu już nie pojawi.
Niestety takie myśli się wkradały, a ja nic nie mogłam na to poradzić. A jeśli Ania ma rację, to co ja zrobię. Ta kobieta to jedyny ślad, jedyny ratunek. Pozostaje wyrzucić to co złe i być pozytywnie nastawionym. Stwierdziłam, że nie wysiedzę tak dłużej, więc wstałam. Czułam na sobie zdziwione spojrzenie mojej towarzyszki.
- Chyba nie chcesz się poddać?- usłyszałam.
- A ty myślisz, że po tylu godzinach tego siedzenia się poddam? Po prostu znudziło mi się i postanowiłam, że powinnyśmy się trochę poruszać.
- Wiesz co, zrobiłam się głodna. Może pójdę do sklepu?
- No dobra, ale wracaj szybko.
- Będę za niedługo.
Minęłam plac zabaw i nagle zobaczyłam osobę, której nie chciałam spotkać. Miałam nadzieje, że jeszcze nie zdążył mnie zobaczyć. Szybko ukryłam się za pobliskim drzewem. Zauważyłam, że z kimś rozmawiał. Lekko się wychyliłam i osłupiałam. Otóż osobą, z którą rozmawiał okazała się kobieta, poszukiwana przeze mnie od ponad kilku dni. Chciałam podejść, lecz jakaś wewnętrzna siła mnie powstrzymała. Poczekałam chwilę i gdy zobaczyłam, że się rozstają dyskretnie poszłam w tym samym kierunku co tajemnicza kobieta. Po kilkudziesięciu metrach znowu ją zgubiłam. Strasznie się wkurzyłam bo byłam już tak blisko i nic. Zastanawiało mnie jedno: po co ten Filip rozmawiał z nią i o czym? Może są w jakiejś zmowie czy czymś? A może on ją zna?! Spojrzałam przed siebie. Stwierdziłam, że dużo do stracenia nie mam jeśli pójdę dalej tą drogą, a może trafię na jakiś ślad. Zrobiłam tak jak postanowiłam. Minęło jakieś dziesięć minut odkąd zaczęłam iść. Nagle przed pobliskim domkiem ujrzałam poszukiwaną osobę. Chciałam już tam podejść, jednak zatrzymała mnie myśl. Co ja powiem, jak tam pójdę? Że przyszłam po dziewczynkę? A jak Filip się pomylił i to nie o nią chodziło? Muszę pogadać z Anią ona będzie wiedziała co zrobić.
- O nie!- powiedziałam na głos. Ona pewnie teraz mnie szuka i zastanawia się gdzie przepadłam w tak krótkim  czasie. Ruszyłam biegiem ponownie do parku. Miałam pewnie trudności w przypomnieniu sobie drogi powrotnej, jednak nie zgubiłam się. Z dala zobaczyłam zdenerwowaną przyjaciółkę.
- Ania!- zawołałam.
- Julka! Gdzieś Ty się podziewała. Nie wiedziałam co się z Tobą stało. Naprawdę się wystraszyłam.
- Znalazłam tą kobietę.
- Co?!
- Tak, dobrze słyszałaś. Widziałam ją przed jej domkiem.
- Jej domkiem? Co Ty gadasz?
- Tak wiem. Zobaczyłam ją jak rozmawiała z Filipem.
- Czekaj, czekaj. Z tym Filipem, o którym myślę?
- Tak, tak. I uprzedzę Twoje pytanie, nie wiem o czym rozmawiali. No, ale wracając do tematu to chciałam tam do niej podejść, ale stwierdziłam, że nie wiem co jej powiem. No i chciałam poczekać na Ciebie.
- Pamiętasz gdzie ona mieszka?
- Nie bardzo, ale powinnam tam dotrzeć jeśli pójdziemy tamtą drogą. To co idziemy?
- Teraz?! Ty chyba oszalałaś! Robi się ciemno. Poczekaj z tym do jutra. Mi też zależy na tym, żeby ją znaleźć bo mam dość tego siedzenia tutaj w parku - powiedziała z uśmiechem- serio zależy mi na tym, ja także się o nią boję, ale nie róbmy tego dzisiaj.
- No dobra. Ale jutro tam idziemy?
- Załatwione, ale pomyśl o co chcesz zapytać. Bo co walniesz tak prosto z mostu: porwała pani dziewczynkę, czy coś koło tego? Musisz wszystko dokładnie przemyśleć.
- Ja wiem. O to się nie martw- zaśmiałam się. Z zakrętu wyszedł mój serdeczny kolega.- O nie! Chodź, musimy już iść- łapiąc Anię za rękaw pociągnęłam ją w kierunku naszego ,,domu’’. Ostatnie na co miałam ochotę to właśnie na to spotkanie. Dziwne, że coraz częściej zdarza nam się widywać przypadkiem. Czy on mnie czasem nie śledzi? A w sumie nie bardzo mnie to teraz obchodzi, nie to jest najważniejsze.
Postanowiłam, że nikomu nie będę opowiadać o kolejnych śladach w sprawie. Pewnie i tak by pomyśleli, że wymyślam i tak dalej. Wiem, że teraz, jak już jestem tak blisko to nie odpuszczę. Muszę ją znaleźć. Jutro pójdziemy razem do tego domu i zobaczymy jak wyjdzie. Mam nadzieję, że ta kobieta jest ostatnim śladem, który da koniec sprawie. Mam też nadzieję, że Klarze nic się nie stało.
Rano umówiłyśmy się z Anią, że spotkamy się w parku po moich lekcjach i razem tam pójdziemy. W sumie z jednej strony się boję, a z drugiej chcę odzyskać naszą zgubę i nic mnie przed tym nie powstrzyma.
Lekcje minęły szybko, z czego byłam bardzo zadowolona. Zaskoczył mnie fakt, że nawet uważałam na lekcjach pomimo tego co ma się zaraz wydarzyć. Usiadłam na tej samej ławce co zawsze. Mijały kolejne minuty, a ja zaczęłam się coraz bardziej denerwować. Nagle dostałam wiadomość:
Przepraszam Cię, ale nie dam rady dzisiaj z Tobą tam pójść. Ważna sprawa. Nigdzie nie idź, załatwimy to jutro. Pogadamy jak się spotkamy. Jeszcze raz przepraszam.
Kurczę, a ja tak się nastawiłam na ta akcję, myślałam, że dzisiaj znajdziemy Klarę. Ale no nie mogę odpuścić i iść jutro. Obiecałam sobie, że przed niczym się nie cofnę, więc jak mam iść sama to pójdę. Ruszyłam ścieżką prowadzącą do tajemniczego domku. Po kilkunastu minutach marszu od domu dzieliło mnie zaledwie pięćdziesiąt metrów. Spojrzałam i zobaczyłam, że w ogródku ktoś jest. Domyśliłam się, że to pewnie ta kobieta. Nie pomyliłam się. Obok niej na krześle siedział mężczyzna w sędziwym wieku. Ukryłam się za drzewem, chcąc chwilkę ich poobserwować. Może po pewnym czasie na dwór by wyszła i dziewczynka. Stałam tak dosyć długo.
- Co Ty tu robisz?
Podskoczyłam jak oparzona. Odwróciłam się i znowu go zobaczyłam. Strasznie się zdenerwowałam.
- Głupi jesteś?! Chcesz żebym zawału dostała?!
- Przepraszam, ale to nie ja skradam się za drzewami. Co tu robisz?
- To samo pytanie mogę zadać i Tobie.
- Ale to ja pierwszy spytałem.
- A co? Ty nigdy nie skradasz się za drzewami?
- Dobra, dobra. Skąd wiedziałaś, że ona tu mieszka.
Popatrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami udając zdziwioną.
- Daj spokój, przecież wiem, że to dlatego tak się ukrywasz. Obserwujesz ich.
- A to coś złego?
- Nie, tak tylko pytam. No to skąd?
- Nie twoja sprawa.
- Może i nie moja, ale chcę Ci pomóc.
- Tą pomoc to możesz sobie wsadzić gdzieś. Nie potrzebuję jej.
- Jesteś pewna?
- Tak, a teraz możesz już sobie iść.
Sama już nie wiem czy chcę, żeby sobie poszedł. Nawet jak chciałam to nie mogę o nim zapomnieć. Na moje nieszczęście chyba zaczynam coś do niego czuć. Jak głupia myślę, że będąc taka dla niego to te uczucia tak po prostu znikną. Idiotka! Chwila, chwila. Przecież on rozmawiał wcześniej  ta panią. Na śmierć o tym zapomniałam. Lecz na razie zostawię to. Najpierw muszę pogadać z kobietą. Zorientowałam się, że Filip nadal zajmuje swoje miejsce i nie ruszył się  z niego nawet o milimetr.
- Czy ja się nie wyraziłam zbyt jasno?- zapytałam ostro.
- Jesteś pewna?
- Na sto procent. Do widzenia.
I poszedł. Jednak widziałam tą niepewność w jego ruchach. Wahał się czy mnie posłuchać, czy nie. Nie zastanawiając się długo, ruszyłam przed siebie. Gdy stanęłam przed furtką, kobieta podniosła wzrok. Wystraszyła się. Pewnie mnie pamiętała jeszcze z parku.
- Czy mogę Ci w czymś pomóc młoda damo?
- Oczywiście. Czy mogłybyśmy porozmawiać?
- Obawiam się, że teraz będzie to niemożliwe. Lecz na jaki temat chciałabyś pomówić?
- Hm, dosyć dziwna sprawa. Poszukuję małej dziewczynki- wyraźnie się skrępowała i tak jakby wystraszyła, ale postanowiłam kontynuować- zniknęła ona z domu dziecka kilka dni temu. Jest bardzo nieśmiała i…
- Nie ma tu żadnej dziewczynki-przerwała mi- nie widziałam jej, ani o niej nie słyszałam, a teraz przepraszam, ale nie mam czasu. Do widzenia.
Odwróciła się i poszła. Wiedziałam, że niczego już się nie dowiem, więc ruszyłam w swoim kierunku. Jest coś na rzeczy, bo kobieta, która nie miałaby nic na sumieniu tak by się nie zachowała i nie spławiła by mnie tak szybko. Spojrzałam jeszcze raz na dom i szepnęłam:
- Jeszcze tu wrócę.
Nie wiem  jak, ale dziwnym trafem dosyć szybko znalazłam się w moim budynku mieszkalnym. Ani nigdzie nie było, więc wzięłam się za lekcje. Skończywszy je, zeszłam na dół na kolację. Ani znowu nigdzie nie widziałam. Zaczęłam się zastanawiać, co ona miała takiego ważnego. Wiem tylko, że to coś zajmuje jej dużo czasu. Po kolacji postanowiłam się czymś zająć, a najlepszą rzeczą jaką można robić, aby nie myśleć, to zabawa z dziećmi.
Po godzinie zabawy stwierdziłam, że zajmują mi one myśli, ale też męczą. Idąc do pokoju miałam nadzieję, że spotkam tam Anię, ale zawiodłam się. Zapytałam się Gosi, czy ją widziała, ale ona też jej nigdzie nie widziała. Przyznam, że troszkę zaczynam się martwić. No cóż zobaczymy rano jak to wszystko się ułoży, a tymczasem, ja jestem zmęczona i nie mam na nic siły. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień.

1 komentarz: