- Może ona już nie przyjdzie?
- Nawet tak nie
mów. Przychodziła tu tak często, więc nawet nie dopuszczam myśli, że się tu już
nie pojawi.
Niestety takie myśli się wkradały, a ja nic nie mogłam na
to poradzić. A jeśli Ania ma rację, to co ja zrobię. Ta kobieta to jedyny ślad,
jedyny ratunek. Pozostaje wyrzucić to co złe i być pozytywnie nastawionym.
Stwierdziłam, że nie wysiedzę tak dłużej, więc wstałam. Czułam na sobie
zdziwione spojrzenie mojej towarzyszki.
- Chyba nie chcesz się poddać?- usłyszałam.
- A ty myślisz, że po tylu godzinach tego siedzenia się
poddam? Po prostu znudziło mi się i postanowiłam, że powinnyśmy się trochę
poruszać.
- Wiesz co, zrobiłam się głodna. Może pójdę do sklepu?
- No dobra, ale wracaj szybko.
- Będę za niedługo.
Minęłam plac zabaw i nagle zobaczyłam osobę, której nie
chciałam spotkać. Miałam nadzieje, że jeszcze nie zdążył mnie zobaczyć. Szybko
ukryłam się za pobliskim drzewem. Zauważyłam, że z kimś rozmawiał. Lekko się
wychyliłam i osłupiałam. Otóż osobą, z którą rozmawiał okazała się kobieta,
poszukiwana przeze mnie od ponad kilku dni. Chciałam podejść, lecz jakaś
wewnętrzna siła mnie powstrzymała. Poczekałam chwilę i gdy zobaczyłam, że się
rozstają dyskretnie poszłam w tym samym kierunku co tajemnicza kobieta. Po
kilkudziesięciu metrach znowu ją zgubiłam. Strasznie się wkurzyłam bo byłam już
tak blisko i nic. Zastanawiało mnie jedno: po co ten Filip rozmawiał z nią i o
czym? Może są w jakiejś zmowie czy czymś? A może on ją zna?! Spojrzałam przed
siebie. Stwierdziłam, że dużo do stracenia nie mam jeśli pójdę dalej tą drogą,
a może trafię na jakiś ślad. Zrobiłam tak jak postanowiłam. Minęło jakieś
dziesięć minut odkąd zaczęłam iść. Nagle przed pobliskim domkiem ujrzałam
poszukiwaną osobę. Chciałam już tam podejść, jednak zatrzymała mnie myśl. Co ja
powiem, jak tam pójdę? Że przyszłam po dziewczynkę? A jak Filip się pomylił i
to nie o nią chodziło? Muszę pogadać z Anią ona będzie wiedziała co zrobić.
- O nie!- powiedziałam na głos. Ona pewnie teraz mnie
szuka i zastanawia się gdzie przepadłam w tak krótkim czasie. Ruszyłam biegiem ponownie do parku.
Miałam pewnie trudności w przypomnieniu sobie drogi powrotnej, jednak nie
zgubiłam się. Z dala zobaczyłam zdenerwowaną przyjaciółkę.
- Ania!- zawołałam.
- Julka! Gdzieś Ty się podziewała. Nie wiedziałam co się
z Tobą stało. Naprawdę się wystraszyłam.
- Znalazłam tą kobietę.
- Co?!
- Tak, dobrze słyszałaś. Widziałam ją przed jej domkiem.
- Jej domkiem? Co Ty gadasz?
- Tak wiem. Zobaczyłam ją jak rozmawiała z Filipem.
- Czekaj, czekaj. Z tym Filipem, o którym myślę?
- Tak, tak. I uprzedzę Twoje pytanie, nie wiem o czym
rozmawiali. No, ale wracając do tematu to chciałam tam do niej podejść, ale
stwierdziłam, że nie wiem co jej powiem. No i chciałam poczekać na Ciebie.
- Pamiętasz gdzie ona mieszka?
- Nie bardzo, ale powinnam tam dotrzeć jeśli pójdziemy
tamtą drogą. To co idziemy?
- Teraz?! Ty chyba oszalałaś! Robi się ciemno. Poczekaj z
tym do jutra. Mi też zależy na tym, żeby ją znaleźć bo mam dość tego siedzenia
tutaj w parku - powiedziała z uśmiechem- serio zależy mi na tym, ja także się o
nią boję, ale nie róbmy tego dzisiaj.
- No dobra. Ale jutro tam idziemy?
- Załatwione, ale pomyśl o co chcesz zapytać. Bo co
walniesz tak prosto z mostu: porwała pani dziewczynkę, czy coś koło tego?
Musisz wszystko dokładnie przemyśleć.
- Ja wiem. O to się nie martw- zaśmiałam się. Z zakrętu
wyszedł mój serdeczny kolega.- O nie! Chodź, musimy już iść- łapiąc Anię za
rękaw pociągnęłam ją w kierunku naszego ,,domu’’. Ostatnie na co miałam ochotę
to właśnie na to spotkanie. Dziwne, że coraz częściej zdarza nam się widywać
przypadkiem. Czy on mnie czasem nie śledzi? A w sumie nie bardzo mnie to teraz
obchodzi, nie to jest najważniejsze.
Postanowiłam, że nikomu nie będę opowiadać o kolejnych
śladach w sprawie. Pewnie i tak by pomyśleli, że wymyślam i tak dalej. Wiem, że
teraz, jak już jestem tak blisko to nie odpuszczę. Muszę ją znaleźć. Jutro
pójdziemy razem do tego domu i zobaczymy jak wyjdzie. Mam nadzieję, że ta
kobieta jest ostatnim śladem, który da koniec sprawie. Mam też nadzieję, że
Klarze nic się nie stało.
Rano umówiłyśmy się z Anią, że spotkamy się w parku po
moich lekcjach i razem tam pójdziemy. W sumie z jednej strony się boję, a z
drugiej chcę odzyskać naszą zgubę i nic mnie przed tym nie powstrzyma.
Lekcje minęły szybko, z czego byłam bardzo zadowolona.
Zaskoczył mnie fakt, że nawet uważałam na lekcjach pomimo tego co ma się zaraz
wydarzyć. Usiadłam na tej samej ławce co zawsze. Mijały kolejne minuty, a ja
zaczęłam się coraz bardziej denerwować. Nagle dostałam wiadomość:
Przepraszam
Cię, ale nie dam rady dzisiaj z Tobą tam pójść. Ważna sprawa. Nigdzie nie idź,
załatwimy to jutro. Pogadamy jak się spotkamy. Jeszcze raz przepraszam.
Kurczę, a ja tak się nastawiłam na ta akcję, myślałam, że
dzisiaj znajdziemy Klarę. Ale no nie mogę odpuścić i iść jutro. Obiecałam
sobie, że przed niczym się nie cofnę, więc jak mam iść sama to pójdę. Ruszyłam
ścieżką prowadzącą do tajemniczego domku. Po kilkunastu minutach marszu od domu
dzieliło mnie zaledwie pięćdziesiąt metrów. Spojrzałam i zobaczyłam, że w
ogródku ktoś jest. Domyśliłam się, że to pewnie ta kobieta. Nie pomyliłam się.
Obok niej na krześle siedział mężczyzna w sędziwym wieku. Ukryłam się za
drzewem, chcąc chwilkę ich poobserwować. Może po pewnym czasie na dwór by
wyszła i dziewczynka. Stałam tak dosyć długo.
- Co Ty tu robisz?
Podskoczyłam jak oparzona. Odwróciłam się i znowu go
zobaczyłam. Strasznie się zdenerwowałam.
- Głupi jesteś?! Chcesz żebym zawału dostała?!
- Przepraszam, ale to nie ja skradam się za drzewami. Co
tu robisz?
- To samo pytanie mogę zadać i Tobie.
- Ale to ja pierwszy spytałem.
- A co? Ty nigdy nie skradasz się za drzewami?
- Dobra, dobra. Skąd wiedziałaś, że ona tu mieszka.
Popatrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami udając
zdziwioną.
- Daj spokój, przecież wiem, że to dlatego tak się
ukrywasz. Obserwujesz ich.
- A to coś złego?
- Nie, tak tylko pytam. No to skąd?
- Nie twoja sprawa.
- Może i nie moja, ale chcę Ci pomóc.
- Tą pomoc to możesz sobie wsadzić gdzieś. Nie potrzebuję
jej.
- Jesteś pewna?
- Tak, a teraz możesz już sobie iść.
Sama już nie wiem czy chcę, żeby sobie poszedł. Nawet jak
chciałam to nie mogę o nim zapomnieć. Na moje nieszczęście chyba zaczynam coś
do niego czuć. Jak głupia myślę, że będąc taka dla niego to te uczucia tak po
prostu znikną. Idiotka! Chwila, chwila. Przecież on rozmawiał wcześniej ta panią. Na śmierć o tym zapomniałam. Lecz
na razie zostawię to. Najpierw muszę pogadać z kobietą. Zorientowałam się, że Filip
nadal zajmuje swoje miejsce i nie ruszył się
z niego nawet o milimetr.
- Czy ja się nie wyraziłam zbyt jasno?- zapytałam ostro.
- Jesteś pewna?
- Na sto procent. Do widzenia.
I poszedł. Jednak widziałam tą niepewność w jego ruchach.
Wahał się czy mnie posłuchać, czy nie. Nie zastanawiając się długo, ruszyłam
przed siebie. Gdy stanęłam przed furtką, kobieta podniosła wzrok. Wystraszyła
się. Pewnie mnie pamiętała jeszcze z parku.
- Czy mogę Ci w czymś pomóc młoda damo?
- Oczywiście. Czy mogłybyśmy porozmawiać?
- Obawiam się, że teraz będzie to niemożliwe. Lecz na
jaki temat chciałabyś pomówić?
- Hm, dosyć dziwna sprawa. Poszukuję małej dziewczynki- wyraźnie się skrępowała i tak jakby wystraszyła, ale postanowiłam kontynuować- zniknęła ona z domu dziecka kilka dni temu. Jest bardzo nieśmiała i…
- Hm, dosyć dziwna sprawa. Poszukuję małej dziewczynki- wyraźnie się skrępowała i tak jakby wystraszyła, ale postanowiłam kontynuować- zniknęła ona z domu dziecka kilka dni temu. Jest bardzo nieśmiała i…
- Nie ma tu żadnej dziewczynki-przerwała mi- nie
widziałam jej, ani o niej nie słyszałam, a teraz przepraszam, ale nie mam
czasu. Do widzenia.
Odwróciła się i poszła. Wiedziałam, że niczego już się
nie dowiem, więc ruszyłam w swoim kierunku. Jest coś na rzeczy, bo kobieta,
która nie miałaby nic na sumieniu tak by się nie zachowała i nie spławiła by
mnie tak szybko. Spojrzałam jeszcze raz na dom i szepnęłam:
- Jeszcze tu wrócę.
Nie wiem jak, ale
dziwnym trafem dosyć szybko znalazłam się w moim budynku mieszkalnym. Ani
nigdzie nie było, więc wzięłam się za lekcje. Skończywszy je, zeszłam na dół na
kolację. Ani znowu nigdzie nie widziałam. Zaczęłam się zastanawiać, co ona
miała takiego ważnego. Wiem tylko, że to coś zajmuje jej dużo czasu. Po kolacji
postanowiłam się czymś zająć, a najlepszą rzeczą jaką można robić, aby nie
myśleć, to zabawa z dziećmi.
Po godzinie zabawy stwierdziłam, że zajmują mi one myśli,
ale też męczą. Idąc do pokoju miałam nadzieję, że spotkam tam Anię, ale
zawiodłam się. Zapytałam się Gosi, czy ją widziała, ale ona też jej nigdzie nie
widziała. Przyznam, że troszkę zaczynam się martwić. No cóż zobaczymy rano jak
to wszystko się ułoży, a tymczasem, ja jestem zmęczona i nie mam na nic siły.
Za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Pięknie, uwielbiam czytać :*
OdpowiedzUsuńLubię to :*
Pięknego tygodnia