czwartek, 22 listopada 2012

VIII rozdział


Ania niepewnie rozejrzała się po pokoju.
- Ale nie tutaj- po czym wyciągnęła mnie z łóżka i zaciągnęła do stołówki. Usiadłyśmy na pobliskich krzesłach i moja przyjaciółka zaczęła swój monolog.
- Powiem ci od razu żebyś mi nie przerywała. Wszystkie pytania zachowaj na później.
Zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć ona kontynuowała:
- Po pierwsze to dlaczego od razu po powrocie nie przyszłaś do mnie i nie opowiedziałaś jak było, co? A po drugie to nie po to Cię obudziłam  i tu zaciągnęłam. Otóż jest problem. Dzisiaj popołudniu zaginęła Klara. Zabrała swojego misia i kilka innych rzeczy uciekła gdzieś. Jej wychowawczyni poinformowała policję i już jej szukają, jednak nie jest to takie proste. Nikt nie ma pojęcia, gdzie ona może być, bo nikt z nią nie utrzymywał bliższych kontaktów, jedynie Ty.
- Ale ja też nie..
- Mówiłam żebyś mi nie przerywała! No i pomyślałam, że może Cię to zaciekawić i że chciałabyś o tym wiedzieć. Jutro prawdopodobnie będzie przesłuchiwała Cię policja, więc tylko uprzedzam, żebyś nie była zdziwiona. Może masz jakieś pojęcie gdzie ona może być?
- Właśnie się tak zastanawiam i nic mi nie przychodzi do głowy. Ja też nie utrzymywałam z nią na tyle bliskich kontaktów, żeby przewidzieć jej ruch, czy miejsce, w które się udała. Po prostu bawiłam się z nią chyba raz i rozmawiałam chwilkę.
- A wtedy co ją znalazłaś? Wiesz już dlaczego płakała?
- Nie, nie wiem. Myślę, że to ma jakiś związek, jednak nie wiem jaki. 
Przestraszyłam się. Klara jest zamknięta w sobie, więc wątpię, że komuś coś powiedziała, co miałby związek z tamtą nocą, czy tym zaginięciem. Boję się, że policja jej nie znajdzie. Chyba że… ja sama jej poszukam. Tylko gdzie? Wiem tylko, że sama nie dam rady.
- Słuchaj mam taki plan. Myślę, że powinnam jej sama poszukać, lecz potrzebuję twojej pomocy.
- Ty chyba sobie żartujesz! Chcesz sama ją znaleźć? I niby jakim sposobem, co?
- Jak Ty się nie zgodzisz to i tak to sama zrobię, więc ja już postanowiłam i nie przekonasz mnie do zmiany zdania.
- No dobrze nie ma sprawy, tylko jak Ty sobie to wyobrażasz?
- Jeszcze nie wiem, ale coś wymyślę, zobaczysz. No dobra chodź, idziemy. Wyrwałaś mnie ze snu, a ja padam na twarz.
- Czekaj, czekaj. A jak u twoich rodziców?
- Serio?! Myślisz, że mi się chce zarwać noc, żeby Ci to opowiadać teraz? Opowiem ci wszystko jak będzie ku temu okazja.
- No dobra. No to idziemy.
Wstałyśmy i skierowałyśmy się do pokoju.                                                                   
Zaczęłam się strasznie martwić o mała dziewczynkę. Gdzie ona teraz jest i co robi? A jak jej się coś stanie? Wiem, że trzeba ją znaleźć jak najszybciej. Muszę pogadać z p. Beatą i to jak najszybciej, lecz w chwili, w której o tym pomyślałam, zapadłam w głęboki sen.
Wstając rano pobiegłam do gabinetu p. Beaty mając nadzieję, że ją tam zastane. Nie myliłam się.
- Proszę pani, muszę jak najszybciej się dowiedzieć o co chodzi z tą ucieczką Klary?- wyrzuciłam z siebie wszystko co miałam do przekazania.
- Julia to nie Twoja rola, abyś się tym martwiła.
- Ale ją trzeba znaleźć jak najprędzej, bo jak jej się coś stało?  
- Spokojnie. Mówię ci, że to nie twoje zdanie, lecz policji. Zostaw to, oni naprawdę ją znajdą.
- Ale ja nie mogę tego tak zostawić. Ja…
- Julia, naprawdę. Daj spokój!
Wiedziałam, że nic już nie załatwię, więc wyszłam. Kurczę dlaczego oni są tacy spokojni, przecież dziecko zaginęło! Nie zostawię tego tak, znajdę ją. Rozzłoszczona spakowałam książki i ruszyłam do szkoły. Nie widziałam sensu w tym, abym tam siedziała, bo i tak byłam tam obecna tylko ciałem. Wracając o mało co, nie potrąciło mnie auto. Lekko wstrząśnięta weszłam do budynku, w którym od razu przywitała mnie policja. Zabrali mnie do gabinetu p .Beaty i przesłuchali. W sumie nie miałam im dużo do opowiadania, gdyż ja sama nie spędzałam dużo czasu z Klarą. Oczywiście zapytałam, czy maja jakieś ślady, czy coś, ale oczywiście nie mogli nic powiedzieć. O całej sytuacji opowiedziałam Ani, ale ona dalej uważała, że jestem głupia, bo jej nie znajdę. Stwierdziłam, że pójdziemy na plac zabaw, na którym wg. koleżanek Klary, ona lubiła przebywać. Ostatecznie wyszło na to, że sama się tam wybiorę, gdyż Anię obciążono masą obowiązków.
Gdy dotarłam na plac zabaw od razu zaczęłam żałować, że nie mam jej zdjęcia, bo może ktoś ją tu widział. Postanowiłam, że popytam ludzi czy ją widzieli nawet bez zdjęcia.
Pytałam już chyba każdą osobę znajdującą się na tym placu, ale nikt jej nie widział. Załamana usiadłam na ławce. Po pewnej chwili dosiadł się do mnie pewien chłopak.
- Cześć, pamiętasz mnie?- uśmiechnął się.
- Jak bym mogła Cię zapomnieć- powiedziałam z irytacją.
- Czy coś się stało? Może mógłbym Ci w czymś pomóc?
- A Ty co, cudotwórca jesteś? Sprawisz, że znajdzie się pewna dziewczynka?
- Cudotwórcą może nie jestem, lecz bardzo często przebywam w tym parku i może widziałem tę dziewczynkę.
Ten chłopak naprawdę działał mi na nerwy. Najchętniej wstałabym i odeszła, jednak może widział Klarę i pomoże mi ją odnaleźć?   
- No dobra.
Opowiedziałam mu jak ona wygląda i parę innych szczegółów. W końcu usłyszałam pierwszą pozytywną odpowiedź.
- Gdzie ją widziałeś? Z kim?
- A była tutaj z jakąś kobietą. Poczekaj– rozejrzał się i po chwili ponownie zagościł uśmiech na jego twarzy- o to ona- pokazała ja wskazując palcem- Tak to na pewno ona. Ej, poczekaj.
Zanim to powiedział, ja już biegłam w kierunku tajemniczej postaci. W chwili, gdy zaczęłam do niej krzyczeć, ona również zaczęła biec, a raczej uciekać przede mną. Niestety moja kondycja dawała wiele do życzenia i nie zdążyłam jej dogonić. Po kilku sekundach dobiegł do mnie Filip.
- Po co do niej krzyczałaś. Tylko ją wystraszyłaś. Tak się nie podchodzi do ludzi.
- Tak, a Ty z pewnością wiesz jak i chętnie mnie nauczysz co?!- powiedziałam oschle.
- Dobrze, przepraszam, ale jednak nie powinnaś tak od razu do niej wykrzykiwać. Następnym razem…
- Co następnym razem?  A może już nie będzie tego następnego razu?
- Spokojnie. Złość w niczym Ci nie pomoże.
Ruszyłam wzdłuż drogi, przez którą biegła kobieta. Poczułam nagle jak ktoś łapie mnie za rękę.
- Poczekaj, poczekaj. Co Ty chcesz zrobić? Nie mów, że chcesz ją teraz znaleźć?
- Nie no co ty, tak sobie idę bo mi się zachciało.
- No i po co tyle sarkazmu, co?
- Bardzo ci dziękuję, ale możesz już iść.
- Chyba nie myślisz sobie, że puszczę Cię tam samą?
- A ja co, mam pięć lat? Poradzę sobie bez obstawy. Poza tym to moja sprawa i nie chcę w nią nikogo mieszać.
- I tak pójdę za Tobą. To bez znaczenia czy będziesz chciała, żebym z Tobą poszedł, czy też nie.
- No dobrze już dobrze, ale nie będziesz mi rozkazywał, ani mówił mi co mam robić, ok?
- Nie ma sprawy.
- No to chodźmy.
Ruszyliśmy wąską ścieżką. Nie przeszkadzała mi panując cisza, a wręcz przeciwnie nie miałam ochoty na jakiekolwiek rozmowy. Skupiona byłam tylko na drodze. Zastanawiałam się, czy uda nam się dotrzeć do miejsca, w które udała się kobieta.
- O czym myślisz?
- A skąd wiesz, że o czymś myślę?
- Hmm, może po tym skupionym wyrazie twarzy?
- Oj, odczep się. Przynajmniej próbuje coś wymyśleć.
- No i co żeś wymyśliła?
- Na razie nic, myślę jak mam iść.
- A co zrobisz, jak ją spotkasz? Co powiesz i o co zapytasz?
- Nie wiem, zobaczymy. Idziemy na żywioł.
- Nie zawsze to wychodzi na dobre.
- A co ty taki ostrożny, co? Nigdy nie robiłeś czegoś ot tak, spontanicznie?
- A co wyglądam na takiego?
- No trochę, a co nie mów, że się nie boisz?
- A czego tu się bać. Ta kobieta, to jedynie może mnie torebką uderzyć.
- Oj za mało nas znasz- chyba po raz pierwszy zaśmiałam się w jego towarzystwie. W sumie nie jest taki zły, jak mi się wydawało. Cieszę się, że jednak poszedł ze mną. Doszliśmy do rozwidlenia dróg.
- No i co teraz zrobi nasz Sherlock Holmes?
- A ci się żart wyostrzył- udając obrażoną ruszyłam pierwszą lepszą drogą. Usłyszałam krzyk za sobą:
- No dobra! Ej, przepraszam! Julka poczekaj! Skąd wiesz, że ta droga jest dobra co?
- Zgaduje- powiedziałam wkurzona.
- Spokojnie, przecież przeprosiłem.
W chwili, gdy zorientował się, że nie zamierzam nic powiedzieć, zaczął mówić:
- Czemu chcesz się gdzieś pchać na siłę, a może akurat nie trafisz i co? Jeśli ta kobieta pojawiła się po  raz kolejny w tym parku to jeszcze się tam pokaże spokojnie. Pomogę Ci.
Tak i w tym momencie przypomniałam sobie dlaczego nie chciałam utrzymywać  z nim kontaktu. Postanowiłam powiedzieć ostro i zrozumiale.
- Nie potrzebuję niczyjej pomocy, a zwłaszcza Twojej! Zawsze radziłam sobie sama to teraz też dam radę! Zapomnij o mnie i daj mi spokój. Gwarantuję Ci, że więcej się nie spotkamy. Nie idź za mną. Cześć.
Zobaczyłam tylko jak go wmurowało. Chciało mi się płakać, bo wiedziałam, że jednak pomimo wszystko połączyło nas coś więcej, a ja nie mogę tego zmienić, bo i tak prędzej czy później, jakby się dowiedział, że mieszkam w domu dziecka opuścił by mnie. Muszę o nim zapomnieć!
Tak muszę na razie zapomnieć o swoich relacjach z innymi, a pomyśleć jak odnaleźć tę kobietę. Nie mam wyjścia, będę musiała czekać na nią w parku dzień po dniu. Ale najpierw to ja muszę się poradzić Ani, może ona będzie wiedziała jak to ogarnąć i z której strony się za to zabrać. Policja znowu u nas zawitała. Pewnie po raz kolejny ustala nowe fakty no i pomimo tego i tak nic nie zrobią. Poszłam na górę, aby odnaleźć Anię. Zastałam ją siedzącą przy biurku. Znowu pewnie czytała jakąś książkę. W chwili gdy do niej podeszłam, podniosła oczy znad książki.
- I co? Znalazłaś ją?
- Ta, jedyne co znalazłam, to kolejny kłopot.
- Coś ty znowu zrobiła?
- A spotkałam tego Filipa.
- No co ty! I co z nim?
- Spławiłam go i nie zadawaj więcej pytań z nim związanych.
- Dobra, rozumiem. I co mój Sherlock trafił na jakiś ślad?
- Kolejna– powiedziałam po cichu- spotkałam pewną kobietę- dodałam nieco głośniej- pewna osoba widziała ją z małą na plac kilka razy. Myślę, że ona będzie coś wiedziała na jej temat. Tylko niestety mi uciekła.
- Szkoda. I co zamierzasz teraz zrobić?
- A co innego mogę zrobić, niż czekać na nią w parku?
- A szkoła? Co, rzucisz wszystko dla małej dziewczynki, którą ledwo co znasz?
- Słuchaj, to jest mała dziewczynka, a ja się o nią martwię.  Coś mnie w niej zaintrygowało i to coś nie pozwala mi tej sprawy tak po prostu zostawić.
- W sumie masz rację. Przepraszam, że tak powiedziałam.
- Nie ma sprawy. Rozumiem, że się martwisz. Ale bez twojej pomocy niczego nie zdołam załatwić. Pomożesz mi?
- Jasne, możesz na mnie liczyć. Tylko jak mogę ci pomóc?
- Jutro…

Miłego łikendu;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz