Weszłam do dobrze znanego mi gabinetu. Oczekiwana przeze
mnie osoba siedziała w fotelu.
- Słucham cię Julio- powiedziała.
- Przyszłam w sprawie…- zawahałam się, lecz później
swobodnie dokończyłam- moich rodziców.
- Czyżbyś się zdecydowała?- zapytała z uśmiechem
Jeszcze przed wejściem do tego pomieszczenia byłam
spokojna, ale nie wiedziałam, że będę się aż tak stresować, no bo przecież
jestem tego pewna. Myślałam o tym tyle razy, a po tej rozmowie z Anią to byłam
pewna stu procentowo i nie było mowy o wycofaniu się. Nie to, że chce zmienić
zdanie, jednak zastanowiło mnie to, że jest mi tak ciężko opowiedzieć o tym p.
Beacie. ,,Dobra weź się w garść i powiedz to co postanowiłaś’’- pomyślałam i
odpowiedziałam:
- Tak, zdecydowałam
się- odpowiedziałam, a mój głos tym razem mnie nie zawiódł- postanowiłam się z
nimi spotkać i wykorzystać daną mi szansę.
- Cieszę się bardzo, że tak postanowiłaś. Kiedy byś
chciała się z nimi spotkać?
- Jak najszybciej, nawet już jutro- odpowiedziałam od
razu, nie wahając się nawet na chwilę. Zobaczyłam zdziwienie na jej twarzy.
Była zaskoczona, że tak szybko chcę się spotkać- stwierdziłam, że nie ma na co
czekać, a ja wcześniej nie wykorzystując sytuacji, zachowałam się strasznie,
jak jakiś dzieciak.
- Więc dobrze, zaraz zadzwonię do Twojego taty i go
poinformuję o zaistniałej sytuacji.
- Tylko mam jedną prośbę. Niech to będzie po szkole,
dobrze?
- Naturalnie, jednak na ten jeden dzień mogę Cię zwolnić
ze szkoły.
- Nie ma takiej potrzeby.
- Tak więc, już zabieram się za telefon i dzwonię.
- Dziękuje.
- Nie ma sprawy- uśmiechnęła się, po czym wstałam i
wyszłam. Skierowałam się w kierunku stołówki, gdyż już trwała kolacja. Wchodząc
do zatłoczonego pomieszczenia, usiadłam obok Ani. Spojrzała na mnie pytającym
wzrokiem.
- Tak, wszystko załatwione- odpowiedziałam machinalnie.
- To się cieszę, a do szkoły jutro idziesz?
- Idę, idę.
Szkoda, że moja koleżanka nie chodzi do tej samej szkoły
co ja, może wtedy nie czułabym się taka samotna. No, ale cóż takie życie, a
mnie spotkało takie szczęście.
- Nic nie jesz?- zdziwiła się
- W sumie, to nie jestem głodna.
- Powinnaś cos zjeść, ale zmuszać Cię nie będę. To w
takim razie idziemy? Bo ja już skończyłam.
- Oczywiście.
Obie wstałyśmy i poszłyśmy do pokoju. Bałam się
jutrzejszego spotkania, ale co będzie to będzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz